Aftershoot Retouching – koniec z żonglowaniem dziesięcioma apkami?

Opublikowano Autor Konrad (Cine Jera) Czas czytania 2 min

Jeśli masz listę programów służących do wielu pijedyńczych zadań, na przykład jeden do selekcji, drugi do edycji, trzeci do retuszu, a czwarty tylko po to, żeby usunąć dziwną plamkę na ścianie – to mam dla Ciebie dobrą wiadomość: Aftershoot wjeżdża z nowym narzędziem i zamierza pozamiatać cały ten bajzel.

Retusz bez klikania w 300 suwaków
Nowość nazywa się Aftershoot Retouching i ma być dokładnie tym, czego wszyscy potrzebujemy, ale nikt jeszcze nie zrobił dobrze: pełny retusz, w jednej aplikacji, z jednym kliknięciem, bez opłat za zdjęcie. Blizny, zęby, włosy, zmarszczki – wszystko ogarnie AI. I to nie takie AI, które „prawie działa”, tylko takie, które ma działać naprawdę, w trybie masowym, bez zabawy z pędzelkiem jak za czasów Photoshopa CS3.

Wszystko w jednym.
Aftershoot już wcześniej robił wrażenie dzięki sensowneh selekcji i edycji zdjęć, ale teraz dorzuca brakujący element: retusz. W końcu jedna aplikacja, która nie każe Ci eksportować zdjęcia z i do pięciu różnych softów tylko po to, żeby usunąć błysk z okularów. Wszystko działa w jednym miejscu i w jednej cenie. Żadnych opłat za każde kliknięcie.

Dla kogo?
Jeśli fotografujesz śluby, sesje portretowe, wydarzenia albo po prostu nie chcesz spędzać życia na wygładzaniu czoła klienta w Lightroomie – to jest narzędzie dla Ciebie. Retusz nie ma być sztuką dla sztuki. Ma działać. Ma być szybki. Ma wyglądać dobrze.

Zero niespodzianek.
Aftershoot zapowiada: retusz bez limitu, w jednej cenie. Żadnych ukrytych opłat, żadnych niespodziewanych faktur za 218 zdjęcie. Warto się zapisać na listę, zanim zrobi się tłoczno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *