Nowy Apple MacBook Pro M6 NADCHODZI!

2025-12-12 · 6 min czytania

Jeśli miałbym wskazać jedną plotkę o MacBookach, która faktycznie brzmi jak duży krok, to jest nią OLED MacBook Pro M6. Nie chodzi tylko o ładniejsze kolory. W doniesieniach przewija się też cieńsza konstrukcja, dotykowy ekran i wreszcie odejście od charakterystycznego wcięcia. Brzmi jak Apple, które po latach układania klocków w końcu przestawia całą wieżę.

Od razu zaznaczę jedno: to nadal nie jest oficjalna zapowiedź. To zestaw przewidywań i przecieków, ale na tyle spójnych, że warto je ułożyć w całość i zobaczyć, co z tego może wyniknąć dla filmowców, fotografów i osób, które po prostu żyją z laptopa.

OLED MacBook Pro M6. Co tak naprawdę ma się zmienić

Najważniejszy punkt programu to przejście z mini LED na OLED. W praktyce oznacza to potencjalnie lepszy kontrast, bardziej „żywe” kolory i większą kontrolę nad tym, jak wygląda czerń. Dla pracy z materiałem wideo i zdjęciami ma to realne znaczenie, bo obraz potrafi być bardziej przewidywalny w ciemnych partiach kadru.

Do tego dochodzi wątek, który mnie intryguje bardziej niż sam OLED: dotyk. W przeciekach pojawia się scenariusz, w którym MacBook Pro dostaje ekran dotykowy, a Apple przy okazji przebudowuje zawias, żeby ograniczyć nieprzyjemne „odpychanie” i kołysanie ekranu po tapnięciu.

Jeśli Apple faktycznie to zrobi, to będzie musiało być dopracowane. Dotyk w laptopie ma sens tylko wtedy, gdy nie irytuje po 10 minutach. A z tym w świecie Windowsa bywa różnie.

Cieńsza obudowa i koniec wcięcia. Brzmi jak odświeżenie generacji

OLED nie potrzebuje takiej samej warstwy podświetlenia jak mini LED, więc teoretycznie ułatwia odchudzenie pokrywy i całej konstrukcji. Do tego mają dojść smuklejsze ramki ekranu. Jeśli Apple pójdzie w elastyczniejsze panele, marginesy mogą zejść jeszcze niżej, a całość będzie wyglądać bardziej nowocześnie bez zmiany DNA MacBooka Pro.

W tej układance pojawia się też temat wycięcia. Według doniesień Apple może zrezygnować z notcha w MacBooku Pro. Co go zastąpi, to już osobna historia, ale sama zmiana jest znacząca, bo notch od początku był rozwiązaniem kontrowersyjnym. Ja się przyzwyczaiłem, ale nie udaję, że to ulubiony element designu.

M6 w 2 nm. Wydajność wydajnością, ale ja patrzę na efektywność

W przeciekach przewija się informacja, że M6 ma być produkowany w procesie 2 nm. Jeśli to się potwierdzi, to kluczowe będą dwie rzeczy: efektywność energetyczna i temperatura pod obciążeniem. Dla twórców to często ważniejsze niż suche procenty w benchmarkach.

Jeżeli Apple dowiezie jeszcze lepszy stosunek mocy do poboru energii, to realnie może się poprawić komfort pracy na baterii przy montażu, obróbce RAW-ów i dłuższych sesjach w terenie. W plotkach pojawiają się też ulepszenia po stronie GPU, w tym rozwój rozwiązań związanych z zarządzaniem pamięcią i cache. Brzmi technicznie, ale w praktyce chodzi o płynność w aplikacjach kreatywnych i lepsze wykorzystanie zasobów.

Które modele dostaną OLED i dotyk. Tu robi się ciekawie

Najbardziej „apple’owe” w tym wszystkim jest to, że OLED i większy redesign mają nie trafić do całej linii. Według zebranych informacji, bazowy 14-calowy MacBook Pro M6 ma pozostać przy mini LED. Pełny pakiet, czyli OLED, dotyk, przebudowa konstrukcji i zmiany w ekranie mają dotyczyć konfiguracji z wyższej półki, czyli M6 Pro i M6 Max.

Nie jestem zaskoczony. Apple lubi różnicować linię i zarabiać na „prawdziwie Pro” wersjach. Z punktu widzenia klienta wygląda to tak: chcesz przyszłość, dopłać. Z punktu widzenia strategii firmy to klasyka.

Cena. Szykuj portfel, bo premium może urosnąć

Jeśli do jednego urządzenia wrzucasz OLED, dotyk, nowy zawias, cieńszą konstrukcję i świeży proces technologiczny w układzie, to trudno udawać, że cena zostanie w miejscu. W tych doniesieniach przewija się scenariusz podwyżki, szczególnie w okolicach modeli startujących dziś z wyższych progów cenowych.

Co to oznacza w praktyce? Moim zdaniem dwie rzeczy. Po pierwsze, nowe wersje M6 Pro i M6 Max mogą zaboleć przy kasie. Po drugie, wcześniejsze generacje, zwłaszcza modele z M5 Pro i M5 Max, mogą stać się świetnym wyborem w promocji, jeśli ktoś nie potrzebuje dotyku i OLED-a, a chce po prostu mocnego MacBooka do pracy.

Zalety i wady OLED MacBook Pro M6 z perspektywy twórcy

Zalety:

  • OLED może dać lepszy kontrast i bardziej wiarygodny obraz w ciemnych partiach.
  • Potencjalnie dłuższa praca na baterii, jeśli 2 nm dowiezie efektywność.
  • Dotyk, jeśli będzie dobrze zrobiony, może przyspieszyć drobne operacje w kreatywnych workflow.
  • Cieńsza konstrukcja i mniejsze ramki to realnie lepsza mobilność i nowocześniejszy wygląd.

Wady:

  • Wysoka cena, zwłaszcza jeśli OLED i dotyk będą zarezerwowane dla M6 Pro i M6 Max.
  • Dotyk w laptopie łatwo zrobić na papierze, a trudno zrobić tak, żeby nie irytował.
  • Możliwe dalsze rozwarstwienie oferty, bazowy model może wyglądać jak gorszy brat.

Jak to wykorzystają filmowcy, fotografowie i twórcy online

Filmowcy: jeśli OLED w MacBooku Pro M6 faktycznie poprawi kontrolę nad czernią i kontrastem, to podgląd materiału w terenie może być bardziej wiarygodny. Dla mnie to ważne przy scenach nocnych, ujęciach z dużą rozpiętością tonalną i pracy w trudnym świetle.

Fotografowie: tu liczę na spójność kolorów i komfort przy obróbce, zwłaszcza kiedy pracujesz na mobilnym stanowisku, a nie na zewnętrznym monitorze. Jeśli Apple dołoży do tego jaśniejszy ekran i lepsze zarządzanie energią, to może być solidny zestaw na wyjazdy.

Twórcy online: dotyk może się okazać zaskakująco praktyczny przy szybkich poprawkach, selekcji, kadrowaniu, prostych animacjach czy notatkach. Pytanie tylko, czy Apple pójdzie krok dalej i da narzędzia systemowe oraz aplikacyjne, które ten dotyk sensownie wykorzystają.

Kiedy premiera i na co ja bym postawił

W tych przewidywaniach najczęściej przewija się końcówka 2026 roku jako okno premiery dla linii MacBook Pro z M6. Jeśli to się potwierdzi, to wcześniej zobaczymy jeszcze generację z M5 w kilku wariantach. Czyli klasycznie: Apple będzie czyścić magazyn promocjami na starsze modele, a nowe pokaże wtedy, gdy łańcuch dostaw i produkcja ekranów OLED będą gotowe.

Ja patrzę na to tak: jeśli Apple dowiezie OLED i dotyk bez kompromisów w stabilności ekranu, to będzie jedna z największych zmian w MacBooku Pro od lat. Jeśli natomiast dotyk okaże się dodatkiem „żeby był”, a cena odleci, to najrozsądniejszym zakupem mogą być mocne konfiguracje poprzedniej generacji w dobrej promocji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *